środa, 4 maja 2016

61. 1. etap SAL od zakładki do książki



Pierwszy raz uczestniczę w tak przyjemnej zabawie jak ta. Dlaczego?

Trzymając książkę w ręku jest coś, czego nie da się zastąpić jak e-bookiem. Sprawia, że aż chce się czytać i do tego piękna zakładka.

Można się wyciszyć, zamknąć sprzęty i tylko wejść w świat opisany w książce. To jest cudowne. Może i jestem tradycyjna, ale ja zawsze wole skupić się nad tym, co robię w danej chwili, a książki są dotykalne, a nie wirtualne.


Zostałam przyjęta do grupy uczestniczek parę dni temu, a więc musiałam nadrobić kwietniowe motywy.

Praca była intensywna, bo w ciągu trzech dni, ale myślę, że wyszło dobrze. 


Była tylko zupa warzywna, ale pyszna i w miseczce w groszki,


a moje kotki dopingowały mi bardzo, że aż zmęczyły się.

Dobrej nocy życzę wszystkim.

poniedziałek, 2 maja 2016

60. Majówka



Pierwszy maja i majówka od rana z jedna kotka.


Dopingowała mnie przy robieniu kalendarza, którego muszę skończyć w tym tygodniu. Upiekłam ciasto drożdżowe z wiśniami i zrobiłam sernik na zimno.

Na balkonie zagościły już kwiaty, ale są zimne noce i boję się, że przymarzną. Może się uda i jednak nie, a balkon w lecie zakwitnie fuksjami i sundaville oraz bratkami.



Szkoda, że nie można posiedzieć rankiem czy wieczorem.
Prowadzę mój blog już piąty miesiąc i nie umiem zrozumieć nic ani ludzi. Lecz dzięki za odwiedziny 985. Cieszy mnie jedno, że mam wspomnienia zapisane tutaj.
Życzę miłego wieczoru wszystkim.

sobota, 30 kwietnia 2016

59. Człowiek jest wart tyle, ile warte są jego słowa



Powracając do posta z 10 stycznia 2016, gdzie polecałam film „Złodziejka książek”. Film przepiękny, ale w tym tygodniu dostałam prezent w postaci książki. Ucieszył mnie bardzo i do tak wspaniałej książki musiałam zrobić specjalną zakładkę. 
Oto etapy mojej zakładki:





Teraz mogę spokojnie czytać każdą stronę i przenosić się w tamte czasy z mottem „Człowiek jest wart tyle, ile warte są jego słowa".

58. O mnie



Dlaczego o mnie. To proste, bo kosmetyki mówią o nas również.
Każdy używa kosmetyków, każdy ma swoje, każdy ma inna skórę. Ja chcę napisać o moich wypróbowanych i sprawdzonych. Wiele razy słyszałam, że krem do twarzy lub maseczki używa się z wyprzedzeniem wiekowym, aby łagodzić powstawanie zmarszczek lub wygładzić już istniejące. Zbiegiem lat u kobiet spada liczba estrogenów i zmian struktury. Skóra potrzebuje intensywnego nawilżania, a kremy powinny zawierać witaminę A,C,E, koenzymy Q10, kwasy owocowe AHA, kwas foliowy oraz filtry UV, a także potrzebny jest peeling. Biorąc pod uwagę japonki, które od młodych lat dbają o swoje buzie, a ich tajemnicą młodości to maseczka z pereł, tak prosta:
Z jednego białka kurzego, kilka kropel soku z cytryny, szczypty pudru perłowego lub ryżowego. Nałożyć na twarz i szyję, a po 20 minutach zmyć.
Oba pudry działają matująco i przeciw zapalnie. Można używać ich również, jako dodatek do pudrów kolorowych w proszku. Zmniejszają widoczność drobnych zmarszczek i porów skóry. Efekt rewelacyjny nadają twarzy zdrowy i piękny wygląd przez wiele godzin. Ja dodałam do kremu na dzień puder ryżowy.

 
 Nie szukam kosmetyków z wyższej półki. Dopasowuje do moich wymagań. Zbiegiem okoliczności dopasowałam sobie kremy firmy Ziaja. Są przebadane dermatologicznie i alergicznie w klinice Akademii Medycznej w Gdańsku oraz nie są testowane na zwierzętach.


- „jaśmin w kremie” przeciw zmarszczkom na dzień i na noc. Cena przystępna. Zawiera filtry UVA/UVB. Ma przyjemny zapach. Odpowiedni do każdego rodzaju skóry. Osobiście stosuję go od 4 lat i jestem zadowolona.

-maseczka „jaśmin w masce”. Bardzo dobrze nawilża i ujędrnia skórę. Ja stosuję, co 2 tygodnie.



















- krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea. Doskonale działa na suche ręce. Jest idealny, bo ja wykonuję wiele różnorodnych prac.

















- do zmywania makijażu używam „płyn micelary” firmy Garnier, ponieważ mam bardzo wrażliwe oczy i ten płyn nie powoduje łzawienia.

















- natomiast do stóp używam zwykłej oliwki w żelu dla niemowląt Johnson’s. Sprawdza się doskonale niż wszystkie inne kremy specjalne do stóp.


















 

Natomiast niedawno kupiłam mleczko nawilżające, gdzie jest masło shea, słodki migdał, olejek argonowy „Le Petit Marseiliais”. Muszę przyznać – wchłania się szybko w skórę, nawilża doskonale i przepięknie pachnie. Cena również dostępna. Super.













To tak o pielęgnacji skory. Wychodzi niedrogo, prosto i skutecznie. Nic wyszukanego czy wydziwianie.Miłego wieczoru sobotniego.